Pracowałem w miejskim pogotowiu hydraulicznym przy usuwaniu drobnych awarii zgłaszanych przez mieszkańców. Był zwykły letni, gorący dzień, gdy dostałem zlecenie od szefa – pójdziesz pod ten adres, wręczył mi kartkę, jakiś zawór od prysznica cieknie.
Otworzyła mi pani w średnim wieku, ale zadbana.
– Słucham – rzuciła wyniośle przez uchylone drzwi, nic nie…